Szaleństwo zakupowe, czyli „Kupujemy, nieważne za ile”

Mamy 24 dzień lipca, a co za tym idzie, również 24 dzień okienka transferowego w Anglii. Mimo tego, że pozostało jeszcze mnóstwo czasu, można już śmiało nakreślić, jakim nurtem podążają kluby Premier League i do czego dążą. I jedno jest pewne – nie jest to droga pełna oszczędzania i opierania się na wychowankach własnej akademii.

> 240 milionów zarobionych i 580 wydanych na transfery. Przepaść. Ja rozumiem, każdy klub przede wszystkim chce się wzmacniać, kontakty telewizyjne dla BPL są kosmiczne, ale… Tak ogromne rozwarstwienie ma głębsze dno. Zarządy się rozleniwiły. Nie warto walczyć o każdego funta, przecież i tak przelicytujemy średniaka dowolnej innej ligi. Efektem tego są chore transfery po 15-20 milionów za zawodników, którzy ma arenie międzynarodowej są absolutnymi anonimami. Ba, za zawodników, którzy do tej pory nic nie pokazali. Prawie 40 milionów za młodego zdolnego z ligi hiszpańskiej? No problem. Beniaminek robi transfery niczym drużyna walcząca o pucharu w Portugalii, Niemczech czy Francji? Również, finansowo żaden problem. 

> Transfer Erica Bailly’ego jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Ja wiem, zdolni, młodzi obrońcy kosztują w ostatnim czasie majątek (choćby Umtiti, Marquinhos), natomiast mówimy o zawodniku, wartym 8 milionów, który zagrał JEDEN dobry sezon w Villareal, który rozegrał w lidze hiszpańskiej 40 meczy… Ja wiem, zdolny, szybki, młody, rozwija się, tylko nie wuadomo jak poradzi sobie w Anglii, w klubie z zupełnie innymi aspiracjami niż Villareal, w zupełnie innej lidze. Z pewnością będzie wyjściowym stoperem,duet ze Smallingiem szykuje się na jeden z silniejszych w lidze… Ktoś powie „czego przeżywasz, takie są ceny”. Tyle samo kosztował Hummels i Bailly. Mimo zawirowań w przypadku Niemca, to porównanie daje dużo do myślenia.

Przypadek zakupów Middlesbrough jest dla mnie również fascynujący, chociaż mniej spektakularny. Zarząd wiedział, że kadra, która awansowała z Championship nie wystarczy i postanowił za niewielkie pieniądze, drogą wolnych transferów, wypożyczeń i niewielkich sum wzmocnić już w miarę stabilną kadrę. Przybycie Negredo, Valdesa, Barragana, Fischera, Bernardo Espinosy, czy ponowne zakontraktowanie Gastona Ramireza pokazuje, że każdy klub Premier League stać. Nie chodzi już nawet o kwoty zakupu (te były tutaj niskie), a o same pensje. Przecież większość z nich za grosze grać nie będzie. 

Przypadek Boro, jak i reszty beniaminków ligi postaram się opisać w artykule po zakończeniu okna transferowego. Rozważę ich szanse na utrzymanie, poszukam plusów, jak i minusów operacji wakacyjnych. 

Na koniec jeszcze jedna plotka transferowa, która mnie ścięła, gdy ją przeczytałem. West Ham United, drużyna aspirująca do Top4, która powoli udowadnia co raz większe możliwości i stopniowo powiększa skalę talentu w drużynie, złoży ofertę za Jamesa Rodrigueza. Że co?! Za gościa z Realu, o którego biły się po Mistrzostwach Świata w 2014 roku największe firmy? Świat stanął na głowie, a ich po prostu… stać. Wiadomość okazała się nie do zrealizowania, ponieważ według najnowszych źródeł Kolumbijczyk zostanie w Madrycie, ale… No właśnie. Ta sytuacja pokazała skalę, na jaką finansowo Premier League uciekła innym ligom. I co z tego, skoro w Lidze Mistrzów idzie im tak sobie. Jednak to już temat na zupełnie inną dyskusję…


 

Zapraszam również na fanpage Śniadania, jeżeli wam się podoba – polubcie, pokażcie znajomym. Nawet nie wiecie jak ogromna to motywacja, widząc rosnącą ilość odwiedzin strony, polubień na facebook’u lub innych reakcji z waszej strony…:

Śniadanie po Wyspiarsku

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s